II rozdział. Miłego czytania.
-Ty pieprzony kretynie, kurwa.. co mam z tobą zrobić, co? -powiedziałem trzymając pijanego Jonga. Noc, a my stoimy przed klubem. No dobra, ja stoję. Mój ukochany kompan schlał się w trzy dupy i zapomniał do czego służą nogi. Co ja się z nim mam..
-Ty pieprzony kretynie, kurwa.. co mam z tobą zrobić, co? -powiedziałem trzymając pijanego Jonga. Noc, a my stoimy przed klubem. No dobra, ja stoję. Mój ukochany kompan schlał się w trzy dupy i zapomniał do czego służą nogi. Co ja się z nim mam..
- Jesteś ciężkim stekiem. Po kij się tak spiłeś? W ogóle gdzie jest TaeJun kiedy go potrzebuję?! Ten pieprzony palant... Rozmnażać się zachciało, co? AIIISHH. No kurwa pięknie.
Dźwięk sms'a. O Mariko.
"Właśnie wyszłam. Nic mi nie jest. Kolacja była udana, a później nawet poszliśmy do parku i nad rzekę! Nie utopił mnie. : ) Co tam u was? Dużo wypiliście? :3"
Posadziłem przyjaciela na ławce i zabrałem się za pisanie do Mariko. Naprawdę potrzebowałem pomocy.
"Mogłabyś mnie poratować? Nie mam kasy na taksówkę, a nie doniosę Jjonga do siebie, a tym bardziej do niego. Zapłaciłabyś za taksówkę? Wszystko ci oddam, obiecuję! ^^ I cieszę się z udanej randki."
Facet, którego wszyscy nazwaliśmy Dinozaurem zataczał się koło mnie. Brakowało mi tylko śpiewu. Lubiłem jak śpiewał, ale nie po.. niemiecku? Skąd on do cholery zna niemiecki? Popieprzony cwel. I tak go kochałem, jako przyjaciela, żeby nie było. Wciągnąłem powietrze do płuc i przekląłem się w myśli. Moje pieniądze za czynsz właśnie zabawiały się w środku eleganckiego klubu, a ja musiałem siedzieć z.. ugh. Dzwonek sms.
"Z ODSETKAMI!!!! Przyjeżdżajcie. :-)"
Westchnąłem cicho i złapałem taksówkę. Wepchnąłem do niej ledwo pamiętającego o oddychaniu pijaka i sam usadowiłem się koło niego. Po niecałych 10 minutach byliśmy u Mariko.
- Gdzie mam położyć swój bagaż? -syknąłem patrząc na kluchę, która przygwoździła się do mnie.
- Kanapa? Sypialnia?
- Dla bezpieczeństwa twojego dywanu w sypialni położę go w salonie. -rzuciłem chłopaka na sofę i sam uwaliłem się na niego. Rozsadziłem się wygodnie na jego pośladkach i zdjąłem płaszczyk. Cieszę, że jest wiosna, a nie zima. O tak.
- Zrobię herbatę. -uśmiechnęła się do mnie i klasnęła w dłonie.
- BOŻE WIESZ ILE ON WAŻY.. -zacząłem krzyczeć i śmiać się jednocześnie. -Ej, pijak.. Dinoo.. ej, ej, ej, bądź dobrym dzieckiem i zdejmij kurteczkę, dobrze? Chodź pomogę ci.
Zwróciłem się do chłopaka i ściągnąłem z niego kurtkę. Obcisła koszulka uwydatniała jego muskularne i naprawdę pięknie wyrzeźbione plecy. Przejechałem po nich palcami i westchnąłem.
- Wiesz.. Hyeong.. podobasz mi się.. -wydukał i zrzucił mnie z siebie. Usiadł na kanapie i ślepo wgapiał się w ekran wyłączonego telewizora.
- Uspokój się, jesteś pijany.. -poklepałem go po główce, jak grzecznego pieska. Znowu zaczyna swój bełkot. Codziennie kocha kogoś innego. Niedawno wyznał miłość skarpetce Mariko. Co za dzieciak. Właśnie bądź co bądź ja wyglądałem, jak 18 letni słodziutki chłopiec o blond włoskach, a on jak młody, pociągający bóg kotletów wieprzowych. I tak byłem starszy o rok. Zaśmiałem się w sobie. Miałem przewagę! Nie w życiu codziennym, ale miałem. Zazwyczaj mężczyźni na mnie lecieli, a kobiety myślały, że posiadam tą samą płeć. Nie rozumiem. Nie wyglądam, jak kobieta! Co innego myślały o Jonghyunie. W sumie nie dziwię im się.. sam poleciałbym na Jongiego, gdyby tylko nie był moim przyjacielem. Nie chcę niczego spieprzyć, nigdy tego nie chciałem. Poza tym ograniczałem się do związków łóżkowych, jedno nocnych prostych i szybkich. Nie czekałem na miłość nie szukałem jej. Jeżeli takowa się pojawi, będę miał poniekąd problem, ale nie chcę jeszcze o tym myśleć.
Poczułem jego usta na swojej szyi. Zmrużyłem oczy i westchnąłem cicho. Ten głupek..
- Będziesz żałował, lepiej przestań. -powiedziałem cicho spoglądając w oczy chłopaka.
- Niczego nie żałuję, nie pamiętasz? -uniósł kąciki ust i zbliżył swoje wargi do moich. - Raz.
- Tylko raz. -odpowiedziałem szybko nie hamując się, przylgnąłem do niego. Zawsze w nocy brakowało mi ciepła i jakiegoś 36 i 6 przy mnie. Nie chciałem go wykorzystywać, po prostu.. Stało się.
Rozchylił językiem moje usta powoli zahaczając czubkiem o podniebienie. Fala ciepła rozlała się po moim ciele. Podgryzłem jego języczek, a po paru sekundach zacząłem go lekko ssać. Zahaczyłem ostatni raz o jego język. Muśnięcie. Oddaliłem się, kiedy usłyszałem, jak Mariko wojuje z kubkami. Weszła do pokoju.
- Umarł? Taka cisza.. boże. Niepodobne. -stwierdziła z uśmiechem na twarzy i postawiła kubki na stole. Pobiegła do kuchni i przyniosła zapakowane ciasteczka. Były zapakowane w pudrowe pudełko i przewiązane złotą wstążką.
- Uuuuu, jakie prezenty. Co jeszcze dostałaś? Kolejny sponsor? Wiedziałem. -prychnąłem, krzyżując ręce. Usiadłem blisko Jjonga, który po chwili objął mój bok ręką i oparł brodę o moje ramie.
- Kwiaty i ciasteczka. Nie żaden sponsor. Jest naprawdę kochany. -pokazała mi język i usiadła na fotelu.
- Tak? Co robiliście? -spytałem zaciekawiony, chociaż tak naprawdę nadal nie dochodziła do mnie myśl, że nic między nimi nie zaszło. Mariko, to na pewno ty?
- Byliśmy w restauracji, ale takiej nietypowej. Po kolacji zamówił deser.. Tylko, że.. wyszliśmy na wielki taras, z którego było widać naprawdę spory kawałek Seulu, nawet wysokie budynki nie przeszkadzały. Usiedliśmy no i jak w filmie.. pod jednym kocem!... -opowiadała tak chyba z ponad dwadzieścia minut wszystko szczegółowo opisując. Jej gestykulacja trochę mnie przerażała. Ale cieszyłem się. Może to jednak był ten jedyny. - Skończyło się miłym pocałunkiem pod klatką. Romantyk, prawda?
- Pf, uważaj, żeby nie zmienił się w skurwiela. -nadal stałem przy swoim.
- Nasza mała Mariko dorasta! -odezwał się Jjong.
- A ty żyjesz!
- Dobra, dobra, wypijmy za udaną randkę Mariko! -uniosłem kubek herbaty, a za mną reszta przyjaciół. Stuk. Dobry humor i ciepło rodzinne. Naprawdę byliśmy, jak rodzina. Mała, ale zgrana.
- Marikooooo słońce, wykąpię się. Dino już zasnął, a ja jutro idę pomagać siostrze, więc pewnie wstaniemy z rana i pójdziemy do mnie. Nie chcę zostawiać ci na głowie tego cwela, skoro pracujesz. -powiedziałem wchodząc do jej pokoju. -Cieszę się, że tam poszłaś.. Nawet, jeżeli cholernie się o ciebie bałem. Wiesz, że jesteś moją siostrą, do tego młodszą, więc zawsze będę o ciebie dbał. Przepraszam, że jestem nieufny. Chyba nikt mnie już nie zmieni. -machnąłem dłonią w jej kierunku.
Co do Mariko - była małą, chudą dziewczyną o pulchnych policzkach (dodających jej uroku) i brązowych, średniej długości włosach. Odkąd zaczęliśmy razem pracować strasznie się polubiliśmy. Dino znałem wcześniej, a TaeJun był moim sąsiadem, więc poznałem ją najpóźniej. Chyba byłem i jestem z nią najbliżej, bo przecież nie powiem królikowi Jun'owi swoich sekretów, albo.. nie, nawet Dino o nich nie mówię. Co do brunetki to właściwie zawsze znajduje sobie sponsorów, bogatszych kolesi, którzy dają jej mnóstwo prezentów.. Nawet nie za seks. Za to, że jest. Nie chcę tutaj mówić, że się puszcza. Taka jest, lubi wykorzystywać ludzi, nie przeszkadza mi to dopóki jest ze mną szczera. Ma wdzięk, klasę i promienną osobowość. Idealna dla takich samotnych kolesi. Dlatego w sumie to poniekąd ją popieram. Huh, sam nie jestem lepszy. Taka praca, za coś trzeba się utrzymywać, no hej.
Co do Jonghyun'a... nie jestem pewien. Znamy się od liceum. Był w młodszej klasie, nasza wspólna znajoma mnie z nim zapoznała. Polubiłem go. Szkolne ciacho.. trochę mu zazdrościłem Zawsze idealny, dobry w sporcie, no kurwa we wszystkim. Do tego ładnie śpiewa i był już na większości okładek magazynów dla nastolatek. Szał na absy i ładną buźkę. Jest dość otwartą osobą, mówiącą co chce. Szybko się peszy, ale trzyma swoją kamienną twarz. Wesoły gość, silny, namiętny, pociągający.. przestań. To nie tak, że nasze relacje zeszły na złą drogę, mówię tylko jaki jest. Chociaż kiedyś udawaliśmy parę. Długa historia. Zapomnij.
I ostatni: Tae Jun. Model, jednak kto mógłby żyć tylko na modelingu? Mieszkał koło mnie. A te mieszkania nie należały do tanich. Podrywał zazwyczaj noony. Nie jest gejem, nic z tych rzeczy. 100% heteryk lubiący się zabawiać. Do tego nie uważa, że to co robię ja czy Dino jest złe. My też umieliśmy się bawić z kobietami. Jjong bardziej, ja mniej. Powrót do Tae Jun'a hm... skryty, twardy, opiekuńczy i.. zabawy. Lubię się z nim wygłupiać. Aktorzyna. Dobrze odgrywał osobę, którą chciałeś poznać. Wobec nas był szczery za to go szanowałem.
Grupka bliskich dla siebie ludzi. Jak już wcześniej mówiłem, rodzina. Kochałem ich i starałem się pielęgnować nasze stosunki. Nie zawsze było uroczo, ale nigdy na tyle, żeby o sobie zapomnieć.
Położyłem się na łóżku pomiędzy dziewczyną, a chłopakiem.
- Pamiętacie jak się poznaliśmy? Poznałem Dino w szkole, którą później rzuciłem. Życie na własny rachunek. Dobrze, że mam ładną buźkę, nie było tak źle. Szef mnie polubił. Mariko też rzuciłaś liceum, nie? Dobrze, że nas przyjęli chociaż początkowe stanowisko posysało, pamiętacie jak zaczynaliście w Paradise? Kiedy to było? 5 lat temu? EJ! Jesteśmy cholernie starzy! Nie wierzę..
- Daj nam spać cwelu, zawsze jak zaczynasz wspominać to nie możesz skończyć, głupek. -narzekał Dino.
- Lubię te wspomnienia. Są przyjemne. Dobra jest 3, więc w sumie Jjong ma racje. Kładźmy się spać. Na którą jutro idziesz tam do siostry?
- 12.. 13?
- Śpij już w takim razie. Wiadomo, o której wstajemy. -powiedziała cicho gładząc moje włosy.
- Dobranoc.
- Dobranoc.
- Dobranoc.
Kochałem duże łóżko dziewczyny. Duże, a jednak czułem oddech i objęcia Jonga oraz wiecznie wiercące się stopy Mariko. Przyjemne ciepło.
...chociaż stopy Mariko były jak kostki lodu.
***
- Wstawaj, wstawaj, wstawaj! -zdjąłem kołdrę z chłopaka i usiadłem na niego.
- Idź spać, głupi cwelu...
- Chodź wyśpisz się u mnie, ubierz się tylko. Mariko zrobiła śniadanie. No chodź!
Złapałem Jjonga za nadgarstek i zsunąłem z łóżka na ziemię. Wiedziałem, jak cierpi, ale nie ustawałem. Kac morderca nie ma serca! Ale mógł się wczoraj pilnować i ograniczyć butelki i kieliszki Dzięki bogu, że nie wymiotował.
- Ubierz się, pójdę pomóc Mariko. -powiedziałem i poklepałem chłopaka po pośladkach.
Po dziewiątej wyszliśmy od dziewczyny. Oczywiście bydło pozostawiło po sobie tylko syf, przepraszam Mari. Ruszyliśmy w kierunku mojego domu. Dino chyba nie czuł się za dobrze, bo ciągle się potykał i narzekał. Plus te kobiece okulary na jego nosie. Nie potrafiłem się nie śmiać. Wyglądał tak.. ponętnie. Wybuchłem śmiechem.
Kiedy doszliśmy do mojego domu widziałem tylko dziewczyny wychodzące z klatki. Tae Jun... Królik. Wpuściłem do mieszkania zasypiającego na stojąco chłopaka. Romansował właśnie z butelką wody, więc w sumie nie chciałem przeszkadzać. Przebrałem się. Sweter, szare rurki, lisi ogonek przypięty do spodni i skórzany plecak. Ułożyłem włosy i spojrzałem na szyję. Uf, malinka prawie zeszła. Został lekki, fioletowy znak. Wróciłem do pokoju i klapnąłem na materacu.
- Jongi, skarbie.. będę dziś późno, wiesz o tym, nie?
- Bawisz się w stylistę? -zaczął się śmiać. Ponownie zdjął ubranie i położył się do łóżka. Nadal obserwował moją osobę wtulając przy tym podbródek w poduszkę.
- Wątpisz we mnie? Przecież pracowałem już jako stylista . I nawet dorabiałem w salonie! Poza tym, to ja cię przygotowywałem do sesji! Mam duże umiejętności. Siostra często mnie o to prosi.. -prychnąłem krzyżując dłonie na klatce piersiowej. Wstałem i opuściłem żaluzje.
- Rób co chcesz, chociaż kasa z tego będzie. -przymknął oczy i ziewną.
- Co do kasy. Zostawię ci trochę. Powiedz, żeby Tae Jun coś ugotował. Boję się, że spalisz mi kuchnie. Wychodzę. -ruszyłem w stronę przedpokoju. Dobrze, że miałem niewielkie mieszkanie, poruszanie się po nim nie było trudne. No i było mało sprzątania!
Nałożyłem buty i kurtkę.
- Pa.
- Cześć.
Zamknąłem za sobą drzwi. Wybiegłem z klatki i odpaliłem papierosa. Nie paliłem często.. czasami.. dobra czasami często. Zaciągnąłem się. Przyjemny dym. Jestem ciekawe kogo dzisiaj będę musiał szykować. Czemu siostrzyczka nie mogła mi tego zdradzić. Huh. Może bym coś wymyślił w drodze. Spontan zawsze.
***
Wielki budynek. Jestem przed czasem. Postanowiłem przywitać się z resztą ekipy i odnaleźć się trochę w tym miejscu. Co do "gwiazdy" jeszcze się nie pojawiła. Byłem trochę zdenerwowany całą sytuacją. Sporo ludzi, nie pracowałem z nimi na co dzień, więc nie znałem ich. Każdy kręcił się i nerwowo biegał. Wszystko miało być dopięte na ostatni guzik. Idealne przedstawienie. Pewnie gdyby się paliło nikt, oprócz mnie by nie zauważył.
- Hyeong! -ciepły głos siostry i czarne oczy wpatrujące się w moją osobę.
- Sunny! -przytuliłem ją. Pogłaskała mnie tylko po włosach śmiejąc się cicho. Tak naprawdę to nie jest moją "prawdziwą" siostrą. Mój ojciec ożenił się z jej matką, ponad 10 lat temu. Moja biologiczna matka zmarła. Traktowałem tą dziewczynę, jak swoją prawdziwą siostrę, no, bo niby czemu nie? Większość ludzi nazywała ją Sunny, nie pozostawałem w tyle. SunKyu, tak miała naprawdę na imię.
- Dzisiaj będziesz pracował z Yoon Bomi. -powiedziała i przedstawiła mi dziewczynę. -to mój braciszek, Lee Do Hyeing.
- Miło mi poznać.
- Nawzajem. -odpowiedziałem i uśmiechnąłem się do brunetki.
Panowała napięta atmosfera. Nie przez to, że dopiero poznałem dziewczynę, z którą będę pracował przez kolejne kilka godzin. Byłem otwartą osobą na znajomości. Mówiąc o beznadziejnej atmosferze chodziło mi raczej o to, że nadal nie było potrzebnej osoby lub osób. Operatorzy światła ciągle się mylili, a sam fotograf wyrywał sobie włosy z głowy, kiedy widział, że jego sprzęt nadal nie jest podłączony z komputerem. Idealnie? Nie, jednak się myliłem.
- Wybaczcie za spóźnienie, jechaliśmy dość długo przez korki. Zaczynajcie już. -powiedział gość wchodzący do sali głównej - tam gdzie miała odbyć się sesja. Wyglądało na to, że to menadżer.
- Kim Jaejoong już przyjechał! Pierwszy raz będę charakteryzowała taką osobę. Trochę się stresuję. -powiedziała Bomi przeskakując z nogi na nogę. Blondynka.. moja siostra, która była blondynką właśnie uciekła. Nie wiem czemu. Czekałem już tylko na przerwę. Zachciało mi się palić. Tak, coś dziwnie szarpało mój żołądek. Niemożliwe, żebym się denerwował. Ugh, oby to nie te naleśniki Mariko.
- Styliści, oto Kim Jaejoong, proszę zajmijcie się nim. -menadżer popchnął do nas wysoką postać. Chyba jeszcze ledwo żywą.
- Dobrze. -pochyliliśmy się nisko, obiecując.
Kojarzyłem tego kolesia... znaczy, mężczyznę. Każdy go kojarzy, chodzi mi o tą buźkę, włosy, nie widziałem go już kiedyś? Nie, nie to niemożliwe. Podrapałem się po policzku i włączyłem prostownicę, odciągając od siebie niepotrzebne myśli. Widziałem, jak dziewczyna zbytnio nie wie co ma zrobić z chłopakiem siedzącym przed nią.
- Nałóż to i to. -szepnąłem i wskazałem kosmetyki.
Kiwnęła głową i odetchnęła. Zająłem się fryzurą gwiazduni. Lekki nieład. Ciemne brązowe włosy. Odstajace kosmyki. Całość zacząłem nastawiać lekko na żel, masując przy okazji skórę głowy chłopaka. Zwiększałem tym optycznie objętność włosów. Uśmiechnąłem się widząc efekt końcowy. Wszystko spryskałem sprejem i spojrzałem na brunetkę. Właśnie podkreślała oczy Jaejoonga.
- Poprosiłabyś mojego menadżera, żeby przyniósł mi kawę? -powiedział lekko ochrypłym głosem.
- Ja? -zdziwona dziewczyna wstała i odłożyła pędzelek.
- Tak.
- Ja to zrobię.. i tak już skończyłem. -westchnąłem trochę podirytowany, że poprosił o to właśnie ją. Książulek się znalazł. Niech nie psuje pracy innych.
- Ją o to poprosiłem, nie ciebie. -powiedział oschle, aż przeszły mnie dreszcze. Co to miało być, co?!
Dziewczyna machnęła do mnie ręką i wyszła z małego pomieszczenia. Skrzywiłem się i spojrzałem na wysoką postać. Był ładny. Ładniejszy niż w telewizji. W sumie pracować z taką sławą.. to jest coś. Uśmiechnąłem się lekko kiedy na mnie popatrzył. Nie z symatii, nie nie. Miał jedno pomalowane oko, a drugie nie. Wyglądał strasznie komicznie. Zaśmiałem się, ale zaraz po tym zakryłem usta dłonią. Złapałem za pędzelek i czarnym cieniem poprawiłem oko chłopaka. Ciekawe gdzie Bomi..
Zmiana ubrań. Znowu widziałam natłok ludzi. Fotograf rozmawiał z naszym Księciem. Szybki ruch. Moja siostra wepchnęła mi ubrania i pobiegła mówiąc tylko:
- Szybko, daj mu te ubrania! Szybko szybko!
Kiwnąłem głową i przewróciłem oczami. Byłem trochę głodny. Ból brzucha ustał, to jedyna dobra wiadomość.
- Ksi.. JaeJoong h-hyung. Nowe rzeczy. -pokazałem ubrania i zawróciłem się na pięcie. -Zaniosę do przebieralni.
Z szybkością światła pobiegłem do wyznaczonego wcześniej miejsca. Odwiesiłem ubrania i wziąłem głęboki wdech. Skuliłem się. Coś nie było tak. Mój brzuszek, głoodny!
- Nic ci nie jest? -troskliwy głos rozbrzmiał w moich uszach.
- Nie, przebierz się. -wstałem i zachwiałem się lekko. Przekręciłem głowę i wyprostowałem się opierając ręką o zimną ścianę.
- Pomóż mi, nie chcę rozwalić twojego dzieła. -powiedział uśmiechając się do mnie ciepło. Widzę, że od niedawna jestem matką. Dobrze, że nie jestem kobietą. Facet - facet. Nie muszę się czuć aż tak skrępowany stojąc w tej samej przebieralni co on i do tego rozpinając guziki od jego koszuli. Jak dziecko. Nie musiał nawet zdejmować nic przez głowę Nie rozumiałem po co mam mu pomagać. No, ale dobra. Praca to praca. Ostatni guzik. Niechcący przejechałem palcem po jego skórze. Delikatna. Ciekawe czy kąpie się w jakiejś oliwie albo innym kozim mleku. Jestem głupi, o czym ja w ogóle myślę. Trochę denerwowała mnie ta cisza. Była niepokojąca i dopuszczała do mnie dziwne myśli. Do tego koleś ciągle się na mnie gapił. Trochę nieswoje uczucie. Następna koszula i sweter.
- Zmień spodnie, wychodzę. -przyklepałem sweter i uśmiechnąłem się przesuwając zasłonkę.
Sesja trwała. Główny bohater przedstawienia starał się wyglądać jak najlepiej. Sporo śmiechu i komplementów, wskazówek, docinek. Siedziałem z kubkiem herbaty na sofie niedaleko fotografa i reszty załogi. Obok mnie siedziała Bomi i zawzięcie próbowała mnie nakarmić kanapką twierdząc, że jestem za chudy. W sumie poznałem sporo osób. Tylko, że połowy z nich nie pamiętam. Polubiłem Daehyuna, który był znajomym fotografa.. albo jego kuzynem. Nie wiem, nie pamiętam. W każdym bądź razie chłopak był naprawdę ładny i miły. Przyniósł mi nawet herbatę. Uśmiechnąłem się. Spojrzałem na Księcia, który właśnie udawał lalkę. Co to za gra? Zmarszczyłem brwi. Naprawdę nie lubię sztucznego zachowywania się. Sesje chyba nie są dla mnie.
- Na dzisiaj kończymy. Dziękuję wszystkim za ciężką pracę. Możecie iść do domu.
Oklaski, przygaszenie świateł. Wróciłem do małego pokoiku i zabrałem swoje rzeczy. Minąłem Jaejoonga.
- Idziesz już? -odezwał się zabierając swoje rzeczy z sofy.
- A co mam robić?
Zaśmiał się cicho i skierował do przebieralni.
- Poczekaj na mnie, zapalę z tobą. -musiał zauważyć paczkę fajek, którą trzymałem w ręce. Spostrzegawczy. Opadłem na sofę i wyciagnąłem telefon. Jong? Odebrałem wiadomość:
"Idę do domu, jutro praca, a ja muszę być w pełnej gotowości.. BO MUSZĘ PRACOWAĆ ZA JAKIEGOŚ KRETYNA, ciesz się, że nie jesteś na moim miejscu. Buziaczki. :-* Dzięki za opiekę, jesteśmy kwita."
Pokręciłem głową. Jakie jesteśmy kwita?
-Możesz palić? -spytałem zaciekawiony podpalając tytoń i wpuszczając dym do płuc.
- A kto mi zabroni? -uśmiechnął się i oparł o filar budynku.
- Nie wiem, myślałem, że muzycy muszą uważać na swoje płuca. -wzruszyłem ramionami stając koło mężczyzny.
- Nie palę za dużo, ćwiczę.. myślę, że nie jest źle. Chociaż jeżeli menadżer mnie zobaczy.. Uciekamy.
- My? Co ja mam do tego, że palisz?
- Nie chcesz znać złej strony mojego menadżera.
Śmiesznie Książe i Rycerz, gdzie księżniczka? Właśnie doszło do mnie, że stoją koło gwiazdy. Niejedna dziewczyna zazdrościłaby mi w tym momencie, a fanki to już w ogóle! Już czuję tą zazdrość Mariko, jak się jej pochwalę. Zaśmiałem się cicho.
Skończyliśmy kopcić. Była 20. Nie wiem jak i gdzie zaginęły mi te godziny. Co lepsze jutro mieliśmy się wszyscy stawić znowu z rana (13.00), żeby skończyć wszystko. Dwa dni.
- Dużo myślisz. Wogle mnie nie słuchasz. -stwierdził obrażony dźgając mnie w bok.
- Ja? Co? Przepraszam, jestem trochę zmęczony.
- Odwieźć cię? -spojrzał na mnie i zadeptał papierosa. -Może, że wolisz się ze mną napić? Myślę, że przyda nam się po ciężkim dniu pracy, nie?
Zaśmiał się. Śliczny uśmiech i pociągające oczy. Do tego strasznie podobały mi się jego obojczyki. (Których jego kurtka nie raczyła zasłonić, eh.) W sumie nie chciałem tracić tego widoku. Kiwnąłem głową i przygryzłem dolną wargę. To albo najlepsze wyjście, albo najgorsze. Wziąłem głęboki wdech. Będzie dobrze.


Ale to jest super^^ Bardzo dobrze mi się czyta i wciąga ;D Chyba będę Twoją czytelniczką prawie od początku.xD Pisz, pisz!Życzę weny i czekam niecierpliwie na następny rozdział *-* Postaram się komentować każdy następny. Obym nie zapomniała sprawdzać tego bloga.xd
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że nie skomentowałam od razu XD
OdpowiedzUsuńCo ty mi tu z Jae wyprawiasz 0.0
Hmmmm Podoba mnie się twoja twórczość :) Będę czekała na więcej.. Weny życzę :D
OdpowiedzUsuń