piątek, 15 marca 2013

003 Dream Boy.

Dziękuję za pozytywne komentarze, kocham Was. <3 Przepraszam za liczne powtórzenia i błędy językowe. Staram się. ;_; I dziękuję za dzielne czytanie! -Karo




III



Krzyk na całe mieszkanie. Sąsiedzi? Jacy sąsiedzi. Nikt nie mógł mieć do nas żadnych pretensji. I dobrze. Lubiłem się trochę powygłupiać po wypiciu czegoś. Właśnie obrałem sobie za cel maszynę karaoke. A raczej zwykły telewizor, który odtwarzał teksty piosenek. Kurczowo trzymałem mikrofon. Stanąłem na wielkiej sofie i ukłoniłem się.
- Nazywam się Lee Do Hyeong, przyjmijcie mnie ciepło.
Zaczęło się. Słowa na ekranie, mój.. fałsz i jeszcze całkiem zgrabne ruchy. Zatoczyłem kółko wokół własnej osi i wykrzyknąłem:
- TO WSZYSTKO DLA KIM JAEJOONGA! Chodź tu do nas!
Wyciągnęłam dłoń w kierunku chłopaka i zaśmiałem się głośno. Kiedy podszedł, zamiast wciągnąć go na "scenę" rzuciłem się na niego. Dobrze, że w odpowiedniej chwili mnie chwycił i jakoś przy okazji utrzymał równowagę. Złapał mnie za pośladki. Ale who cares, skoro i tak obydwoje jesteśmy nawaleni w trzy dupy? Pewnie gdybym był trzeźwy przypuszczałbym coś, ale.. nie. Pustka.
- Śpiewaj, Jae, śpiewaj! -przyłożyłem mikrofon do jego ust, a on odwrócił się w stronę ekranu (nadal mnie trzymając) i zaczął na początku lekko skrzeczeć, a później pięknie śpiewać. Może nie znał piosenki, ani tekstu, ale się starał. Uśmiechałem się.
- UuUuuUUuU! Jae Jae Jae!
Śmiał się ze mną, albo ze mnie. Postawił mnie na ziemi i zmienił piosenkę na następną. Nikt nie zgadnie. Najsławniejsza piosenka? Tak! Gangnam Style. Dziki śpiew i własne ruchy. Taniec konia, nie, jak to było? Taniec z koniem? Taniec na koniu? Nie miałem do tego głowy.
Po skończonym wyciu, padliśmy na ziemię. Szybsze bicie serc i cięższe oddechy. Objąłem tors Hero ramieniem. Trochę się wymęczyliśmy, ale to dobrze. Wyparowywały z nas wypite procenty.
- Myślałem, że jesteś jak kolejną gwiazda. Zadufany w sobie frajer. -powiedziałem cicho, uspokajając oddech.
- Tak? Znasz jakieś gwiazdy?
- Nie. I co z tego, tak się właśnie zachowujecie i wyglądacie..-w odpowiedzi usłyszałem tylko ciche pfnięcie. No, ale nie miałem racji? Każda gwiazda jest zarozumiała i wredna. No dobra, są wyjątki i w sumie był nim chłopak leżący koło mnie.
- Przerwa? -spojrzał na mnie i podniósł się do siadu. Kiwnąłem głową. Obydwoje strzeliliśmy po shocie i poszliśmy do kuchni.

Dwie różne paczki fajek na stole. Wyjąłem ze swojej papierosa i odpaliłem go szybko się zaciągając. Wskoczyłem na blat kuchenny, jakby nigdy nic. Nie miałem problemu z poczuciem się, jak w domu. Tym bardziej, że wraz z kolejnym kieliszkiem moja nieśmiałość odchodziła w niepamięć. Siedzieliśmy w ciszy. W sumie co chwila przechylałem się w prawo, a Książę podtrzymywał mnie tylko, żebym nie spadł. Moja słaba głowa..
- Mówiłeś wcześniej, że nie pociągają cię kobiety, nie? -zaczął i spojrzał na mnie tymi swoimi szczenięcymi, ale strasznie męskimi oczami.
- Ja? Mówiłem? No tak. Mówiłem, że mogę to z nimi robić, ale nie pociągają mnie.. może, że są bogate.. nie, wtedy też nie.. -wzruszyłem ramionami i spojrzałem na papierosa.
- To znaczy, że nadal jesteś prawiczkiem? -prychnął i oparł się łokciami o blat.
- Ja? Hahahah, ocipiałeś? -zaśmiałem się drwiąco. Naprawdę nie wiedział z kim ma do czynienia. Może to i lepiej. Nie ukrywałem tego, ale  właściwie nie chciałem mu o tym mówić. Tutaj mam na myśli spanie z bogaczami za pieniądze. Czułem, że może się zrazić. A skoro już nawiązaliśmy jakiś kontakt to dobrze byłoby tego nie spieprzyć.
- Tak myślałem, chociaż wyglądasz strasznie niewinnie. Charakterek ci nie pomaga.
- Pf! Potrafię być grzeczny i posłuszny i uroczy i miły i zazwyczaj taki jestem! -uniosłem palec do góry i napuściłem powietrza do policzków. -a ty Książę?
- Co ja? Nie jestem prawiczkiem, jeżeli o to ci chodzi. -zgasił papierosa.
- Nie, nie chodzi o to. Pociągają cię faceci?
- Tacy jak ty?
- Tacy jak ja? Nie drażnij się ze mną tylko odpowiedz! -przyznam, że byłem trochę ciekawy. Niestety odpowiedź nasuwała się sama. Heteryk.
- Pociągają. -No dobra, może nie miałem racji.
- Udowodnij. -drążyłem. Uśmiechnąłem się złowieszczo. Nie wiem czy to było dobre. Właściwie to było głupie, ale doszedłem do tego dopiero po paru sekundach. Cholernie głupie. Co ja właśnie palnąłem? Pokręciłem głową i powiedziałem ciszej: -Żartowałem.. nie musisz.
-Nawet.. jeżeli chcę?
- Co?
Zbliżył się do mnie. Stanął pomiędzy moimi udami i ujął mój podbródek w dłoń. Przez chwilę nie wiedziałem co się dzieje  zbyt gwałtowne ruchy. Nie rozumiałem. Poczułem jego oddech na swoich ustach, a później jakoś to leciało. Pocałował mnie. Delikatnie, prawie niewyczuwalnie. Nie chciał, żebym się speszył? Może. Nie chcę. Założyłem ręce na jego kark i wplątałem palce w jego włosy. Przymknąłem lekko oczy i rozchyliłem jego wargi językiem. Przetarł swoim językiem o mój. Szybsze kołatanie serca. Znowu. Podgryzłem jego dolną wargę i przyciągnąłem go do siebie. Po chwili jednak puściłem i odsunąłem się, żeby zaczerpnąć powietrza, które z szybkością światła opuszczało moje płuca. Książę się tylko uśmiechał. Nie tak głupkowato, ale uroczo. Nie mogąc wytrzymać pocałowałem go jeszcze raz, teraz pewniej. Poczułem jak przejeżdża po moich plecach dłońmi i zatrzymuje je na pośladkach. Przygarnął mnie do siebie. W tym momencie z nieśmiałych, dziecinnych całusów przeszliśmy do otwartych, francuskich. Przez chwilę próbowałem wywalczyć dominację, jednak Jae wziął górę. Właściwie jego mięsień, który w tym momencie był zajęty pieszczeniem mojego podniebienia. Zaczynało mi się robić słabo. Małe motylki odwiedziły dół mojego brzucha. Przygryzłem zębami jego język i zacząłem go lekko ssać. Przyjemny pomruk mojego partnera. Ponowne dostanie się językiem do jego ust. Przychylenie głowy. Westchnięcie. Taniec. Wymiana śliny. Szybkość. Pewność siebie. Odchylił się. Stykaliśmy się teraz tylko czubkami nosów. Ucałował moje wargi i odsunął się ode mnie. Jeszcze przez chwilę miałem zamknięte oczy. W głębi próbowałem się uspokoić. Czemu nigdy nie reagowałem tak na pocałunki? Kpina. Za dobrze całuje, to pewnie to. Gwiazdunia, pf.
- Teraz już wierzysz? -zaśmiał się cicho.
- Mhm..  -zeskoczyłem ze stołu. -Idę do domu, już późno, a jutro kolejne męczarnie z jakimiś gościem, pewnie nie znasz.. Kim Jaejoong? Nikt ważny. Muszę się zbierać Książe nie będzie jutro czekać~.
Pokazałem mu język i puściłem oczko.
- Kim? -szybki, ale za to bolesny kopniak w tyłek. Au. -Poza tym nie puszczę cię teraz.
- A co? Chcesz mnie zgwałcić?
- Pewnie. -zaśmiał się i oparł się o blat.
- Hm.. No to może się skuszę, ale wiesz.. zostawiłem mleko w domu.. Normalnie na śmierć zapomniałem wyłączyć kuchenki! -zacząłem się z nim droczyć.
- Tak? No to wątpię czy masz jeszcze do czegoś wracać.
- Dobra, zostanę. -rzuciłem i ściągnąłem z siebie sweterek. -Mogę się umyć i trochę otrzeźwieć?
- Łazienka po lewej od salonu.

-JAAAEEEEEEEEJOOOOOOOOONNNNNNNNGGGGGGGGGG. -wrzasnąłem zrozpaczony, a zarazem wkurzony. Chłopak wparował do łazienki przestraszony. Nawet nie zapukał, ani nic. Kultura, nie powiem. -Zaciął mi się zamek.
Pokazałem na spodnie i zacząłem je nerwowo szarpać. No i nic. Nawet guzik był przyblokowany.
- Przyciąłeś sobie łoniaki czy co? Boże dzieciak..
- Nie posiadam, o tyle ci powiem! HMPF! POZA TYM CO CI... OGHH, pomóż mi. -uniosłem głowę i wygiąłem wargi w niezadowoleniu.
- Pokaż, coś poradzimy..
Złapał za zamek i zaczął się przyglądać. Pierwszy dzień, a on już dobiera mi się do rozporka. Co za facet. Zaśmiałem się.
- Z czego się śmiejesz? -nadal siłował się z cholerstwem.
- Że dopiero co się poznaliśmy, a ty już dobierasz mi się do gaci.
- Haha, bardzo śmieszne, przypominam, że to ty mnie tutaj sprowadziłeś. Guzik poszedł, ale nie wiem jak dalej. Nie ma szans, żebyś zsunął te portki z tyłka? Taki chudy, a nie może..
- Wybacz, że nałożyłem te najciaśniejsze. Chciałem wyglądać dla kogoś dobrze i wiesz.. może przy okazji pobudzić czyjąś wyobraźnię moim idealnym tyłkiem! -zaśmiałem się. -A co, nie podobają ci się?
- Podobają, podobają, ale.. -ciągle gapił się na zamek. -no kurwa jego mać.
Ciągle się przyglądał. Nie powiem, wyglądało to strasznie komicznie  Szkoda tylko, że z kolejnym ruchem musiałem się coraz to bardziej powstrzymywać. No jednak zamek jest ułożony w tej najmniej wygodnej części spodni, a on jeszcze.. Ogh. Westchnąłem cicho.
- Wybacz, nie mam wyjścia. -wsunął ręce za spodnie i rozciągnął materiał, zębami złapał suwak.
Kurwa. Jego oddech. Czemu czułem go przez taki gruby materiał? Cholera. Jeszcze te dłonie. Drażnią mnie tam.. Goła pani od biologi, goła pani od biologi, goła pani od biologi, działaj.. działaj...
- Już, idź się kąpać. -puścił i wyszedł nie czekając nawet na podziękowania.
Trzask drzwi. Spojrzałem w dół. I przymknąłem oczy.
-Siad skurwielu... -pacnąłem się w głowę i rozebrałem. To będzie cholernie ciężka końcówka nocy.

-Gaszę światło.
-Dobrze.
- Od której strony leżysz?
- Lewa.. prawa.. -wymacałem szafkę i zasłony. - Od okna.
Pokój był średni. Ubrany w ciemną czekoladę z jasnymi, karmelowymi dodatkami. Widzę, że nie tylko ja mam taki gust. No, albo dekorator wnętrz jest moją bratnią duszą. Łóżko stało na środku pokoju, z prawej strony duże okna, teraz zakryte ciężkimi zasłonami. Po prawej stronie było lustro i szafki z książkami. W pokoju znajdowała się także garderoba. Skrywała się za drzwiami umiejscowionymi prawo od wejścia. Przyjemnie.
- Idziemy już spać, nie? -spytałem cicho czując jak chłopak wsuwa się pod kołdrę.
- A co ty chcesz jeszcze robić? -krople z jego jeszcze wilgotnych włosów spadły mi na twarz.
- Mówiłeś o tym gwałcie.. czy tam stosunku to wiesz, upewniam się.
- Głowa mnie boli. -zaśmiał się i przysunął do mnie.
- No wiesz! Zawiodłem się na tobie.. -fuknąłem i wybuchnąłem śmiechem.
- Wybacz skarbie. -uroczy śmiech. Ten zwrot "skarbie", lubiłem go nawet jeżeli nie był prawdziwy.
- Dobra już dobra. Idziemy spać, jutro trzeba wstać i.. jeszcze wrócić do domu. -westchnąłem ciężko. Przysunąłem jego rękę do siebie, tak, żeby mnie obejmował. Przyzwyczajenie.
- Jeśli chodzi ci o ciuchy, pożyczę ci. Albo co najwyżej możemy zajechać do ciebie z rana..
- Jutro się ogarnie, idź już spać. -przerwałem mu.
Leżeliśmy przytuleni do siebie. Niewygodnie? Niesmacznie? Gorąco? Krępująco? Nie.  Właściwie byliśmy tylko w bokserkach, ale to raczej nie był dla nas problem. Nie do końca chyba jeszcze zdawaliśmy sobie sprawę, że istnieje coś takiego jak "wstyd'. No nic. Położyłem się bardziej na brzuchu i przeniosłem jego rękę wyżej. Splątałem nasze palce. Ciepło rozeszło się po moim organizmie. To nic, nie mam uczuć.
- Dobranoc.
- Dobranoc..

___________________________________________________________________________

Poranek. Ciepło drugiej osoby. Przełożyłem rękę przez tors partnera. Noga wylądowała na nodze chłopaka. Kolano znajdowało się niebezpiecznie blisko intymnego miejsca. Cichy pomruk.
Dwie godziny później. Coś uwaliło się na łóżko, bo nie można powiedzieć "położyło się z gracją",  o nie. Wieloryb? Mors? Nie wnikajmy. Obudziło mnie. Otworzyłem oczy. Znowu spałem pod kołdrą. Najcieplej. Przetarłem powieki piąstkami i wychyliłem się senny zza kołdry. Bluzka w paski i szept:
- Śpiąca Księżniczko Jaejoong, już rano, budzimy się, albo twój ulubiony człowiek chodzący po Ziemi znowu powyrywa ci nogi z dupy...
Chwila. To jakaś groźba? Auauau. Zostałem przygnieciony. Boże moja ręka! Będę miał kikuta. Chwila part 2! A JEŻELI TO FAN, RABUŚ, ZŁODZIEJ, GWAŁCICIEL, WETERYNARZ, PORYWACZ? Wynurzyłem się zza kołdry i złapałem poduszkę w dłoń rzucając się na osobnika i od razu przyduszając go "bronią".
- KURWA JAE BUDŹ SIĘ JA PIERDOLE ŚPIĄCY ŻULU PORYWACZ TUTAJ JEST! BUDŹ SIĘ CWELU, UCIEKAJ! -kopnąłem chłopaka tym samym spychając go z łóżka. Huk padającego ciała.
Usiadłem na brzuchu nieznajomego i z całych sił zacząłem okładać go poduszką.
- Hyeong! Hyoeng!.... HYEONG! -jeden chwyt i byłem w powietrzu.
- Co ty kurwa? Spierdalaj stąd, bo cię zgwałci!
- Mój menadżer?
- A nie?!
- ....nie.
- Co powiedziałeś?
- Me-na-dż..
- Cóż za oddanie. Wybacz, że cię nie zauważyłem. -spojrzał na nas spode łba i wstał z łóżka.
Hero postawił mnie na ziemi koło siebie. Trochę się skrzywiłem. Zimno. Plus.. nie. Zakryłem prawie nagie ciało poduszką, a moje policzki lekko poczerwieniały.
- No gołąbeczki skoro już stoicie tutaj to.. -w tym momencie złapał nas za końce uszu i wyprowadził z pokoju kierując się ku salonowi. -wytłumaczcie mi do cholery co się tutaj wczoraj działo! Uznaję twoje gry Jaejoong, seks, ubrania w ogrodzie, pozbijane kieliszki, ale.. wszystko na raz. Poza tym.. GDZIE DO CHOLERY JEST ŻYRANDOL?
- Nie wiem.. nie pamiętam. -powiedział cicho, robiąc kwaśną minę. Chyba nie dlatego, że widział pobojowisko w salonie, ale dlatego, że menadżer z każdym słowem mocniej ściskał NASZE uszy.
- Dobra gołąbeczki.. Wybaczę wam dzisiaj, ale macie to posprzątać, zdążyć na sesję i jakoś wyglądać. A on.. -wskazał na mnie palcem i zmrużył oczy.
- Lee Do Hyeong.
- Tak, ty.. nie wiem co z nim wczoraj robiłeś, ale..
- To brat Sunny. -Książe wtrącił się w rozmowę i zaczął zbierać nasze wczorajsze butelki i puszki.
- Tak? Taka miła.. piękna.. dziewczyna, a ma takiego brata. Mam przejebane. -westchnął i odwrócił się do mnie bokiem. Widziałem jego niezadowolenie. Także się skrzywiłem. Jaki niby byłe, co?
- Idę do domu. -powiedziałem cicho i nacieknąłem na siebie spodnie, które jakimś cudem leżały nietknięte na sofie. Pewnie zaniosłem je po kąpieli do salonu. Podkoszulka  sweterek.. Bez sweterka. Zgubiony, nie miałem zamiaru się teraz krzątać po całym mieszkaniu tylko dlatego, że posiałem gdzieś sweterek, o nie! Zrobiłem to tak szybko, że nawet nie zauważyłem kiedy znalazłem się już koło drzwi i nakładałem płaszczyk.
- Jadę z tobą.
- Panie Jaejoong! Stój! Co ty sobie wyobrażasz? Masz sesje! Masz harmonogram  Masz co robić! Masz zjeść, umyć się i wyglądać! KIM JAEJOON MASZ SIĘ MNIE SŁUCHAĆ!
- Będę na sesji, mamo.
Przyglądałem się temu tylko z lekko uchylonymi wargami. Wsunąłem stopy w trampki i kaszlnąłem. Kiedy Jae się ubrał? Gdzie mój plecak? O. Złapałem bagaż i spojrzałem jeszcze zdezorientowany całą sytuacją na chłopaka.
- Zamknij usta, albo ja to zrobię.. -pokazał palcem na swoje wargi i zaśmiał się. -Chodź.
- Kurwa.. Jaejoong! KURWA KIM JAEJOONG, masz uważać.. nie chcę kolejnego skandalu na plecach. Tak, tak.. dzieci.. kurwa dzieci. -machnął ręką w naszą stronę i zaczął układać poprzewracane rzeczy.
-Jak zawsze przesadza.
Poczułem pociągnięcie za rękę. Byliśmy przed jego domem. Trzask drzwi. Zapalenie silnika. Okulary na oczy, czapka. Zapiąłem pasy i wskazałem kierunek. Spojrzałem w szybę. Odbijał się.
- Nie gap się na mnie tylko na drogę, nie chcę zginąć. -mruknąłem i opatuliłem się płaszczykiem.
- Jak się spało?
- Dobrze, a tobie?
- Było.. ciepło. Trochę zdrętwiała mi ręka, a z rana coś się na mnie uwaliło i to chyba nie był ten stary prypeć. -uśmiechnął się.
- Wybacz.
Cisza.

-Jak chcesz się wykąpać to łazienka jest tam, przygotuję śniadanie. -powiedziałem cicho. Wycierałem właśnie włosy ręcznikiem i skierowałem się ku kuchni. Łoo, zmyli naczynia, albo jedli u Tae Juna. Właśnie ciekawe co u mojego Dinozaura.. Nie mojego. Złapałem za telefon i sprawdziłam wiadomości. Mariko...

"Hej! Czemu nie odbierasz? :< Tęsknię! ;_; Chcę pogadać, ale chyba jesteś zajęty, co?!" 
"Cześć! MOŻE W KOŃCU WYKORZYSTASZ DO CZEGOŚ TELEFON I ODBIERZESZ?! D:<"
"ALE MASZ WPIERDOL DDDD:< !!!!"
"LEE DO HYEONG! JAKO TWOJA MATKA KARZĘ CI ODEBRAĆ! NIE OBCHODZI MNIE CZY UPRAWIASZ TERAZ SEKS CZY CO!"
"ODBIERAJ MAŁA GNIDO!"
"Idę spać.. Jutro pogadamy."
"Zostawiłem u ciebie swoje bokserki. : * Nie fap do nich : **" 
"Ciesz się kurwa, że nie byłam wczoraj w domu i miał mnie kto uspokoić! : - ) Jak minęła noc? : P " 
"Dzień dobry, masz przejebane, Mariko dzwoniła do mnie pół nocy tak się zamartwiała. Nie rób więcej takich numerów!"

-Mariko.. -oddaliłem telefon od ucha. -Mariko! .... Nie mogłem odebrać, przepraszam... ..... przepraszam  .... przepraszam. .....wiem.....przepraszam.....byłem zajęty....nic mi nie jest... tak....jadę zaraz do pracy.....co?......nie wiem......zobaczymy się jutro! PA.....KOŃCZĘ TĄ BEZSENSOWNĄ ROZMOWĘ......PAAAAAAAAAAA......BUUUZIAAACZKIIII...... -rozłączyłem się. Oparłem łokciami o blat. Ułożyłem wygodnie czoło na dłoniach. Bez sensu. Wybrałem drugi numer i przyłożyłem telefon do ucha. Piik, piiik, piiiiik. Nikt nie odbiera? Może jest zajęty, huh.
-Pożyczyłem ręcznik. -spojrzałem na chłopaka, który stał w drzwiach. Zlustrowałem jego sylwetkę i przytknąłem dłoń do ust. Na moich policzkach pojawiły się lekkie rumieńce. Takie idealne ciało, prawie nagie, w moim domu.
- Ubierz się może!
- Mam ręcznik przecież.. -spojrzał w dół i zrobił głupkowatą minę.
- Chcesz coś zjeść?
- Ciebie?
- Nie podrywaj mnie, coś jadalnego.
- Ciebie.
- Tam są drzwi.
Śmiech. Wreszcie skończyliśmy na tym, że pochłonęliśmy płatki z mlekiem, bo wszystko inne jakimś cudem zniknęło z mojej lodówki. Dinozaury mają cztery żołądki? Była 11.30. Dopiero początek dnia. Cieszę się, że jeszcze niczego nie straciłem. Cały dzień z Księciem? Miło. Naprawdę polubiłem tego człowieka. Pozytywny, nawet jeżeli pewny siebie i trochę zarozumiały. Nie pokazywał mi swojej złej strony, tak mi się przynajmniej wydaje. Był niezwykle.. przeciętny. Nie tego się spodziewałem. Na początku wydawał się taki oschły, a tutaj wydostało się biedne psiątko.
- JaeJae! Poczeekaaj! -zamknąłem drzwi na klucz i rzuciłem się na plecy chłopaka.
- Kluska, złaź ze mnie.
- Nigdy!
- No nieee, raatuuunkuuu.
- Idź, bo się spóźnimy i będzie! Nie chcę widzieć tego zdenerwowanego menadżera.
- On nie jest taki, droczy się. Jest jak mama, opiekunka, plus jest ostrożny.. co do ludzi. Było sporo najść fanek i nie chce, żeby byle kto ze mną sypiał, dlatego.
- Sypiał?  To nie ja.- powtórzyłem cicho. - Uff.
- Co "uff"?
- A nic.
- Głupek.
- Książe będę cię ciągał za uszy~
- CO? PUŚĆ, AU, PUSZCZAJ!

         W studiu byliśmy równo na 13. Nie chciałem wchodzić równo z nim, ale nie miałem wyjścia. Wszystkie oczy na nas. Czemu stoję z gwiazdą za rękę? Nie wiem. Sam tego jeszcze sobie nie przyswoiłem. Ukłoniłem się i zgrabnie wślizgnąłem do pokoiku gdzie przygotowaliśmy Księcia do sesji. Tym razem poszło znacznie szybciej. Bomi uśmiechała się, ale nie odważyła się już do mnie zagadać przy pracy co mnie trochę krępowało. Ciche szepty i przedrzeźnianie to nie rozmowa. Wolne chwile spędzałem w jej towarzystwie no i Daehyuna, który znowu pomagał fotografowi. Nie wiem czy chciał czy musiał jednak bardziej chyba pociągała go rozmowa z nami. Moja siostrzyczka ciągle gdzieś latała to zszywać coś, to poprawiać, to została zatrzymana przez fotografa. Przerwę obiadową przesiedziała w naszym gronie. Może dlatego, że większość osób miała wtedy wolne i wygodnie rozsiadła się po sofie i fotelach, albo po pokojach. Siedzieliśmy z większością osób na sali.
- Jae... -powiedziałem cicho widząc chłopaka, jednak był zajęty rozmową z modelką. Cococo? Modelka na planie? Czemu teraz? A. Sunny coś mówiła. Przygryzłem dolną wargę i spojrzałem na Daehyuna, który widocznie coś mówił, ale nie usłyszałem go.- Co mówiłeś?
- Kolegujesz się z Jaejoongiem? -wybałuszył oczy i uśmiechnął się.
- Można to tak nazwać.. wybacz, muszę zapalić. -wstałem i zabrałem kubek z kawą. Wspiąłem się po schodach i przeszedłem małym korytarzykiem. Dach. Stanąłem przy drzwiach i oparłem się lekko o nie. Papieros, kawa. Rozejrzałem się. Panorama Seulu, budynki i budynki. Była 16, słońce nadal w górze. Przemykało między budynkami, ukrywało się i zaraz znowu wyciągało promienne ręce. Frunę? Pociągnięcie drzwi. Łooo, leciałem do tyłu.
- Czemu palisz sam? -widziałem zdziwionego bruneta ze zmienioną stylizacją włosów. Był zaczesany do tyłu z lekko pokręconymi włosami. Męsko, z pazurem, podobał mi się. Coraz bardziej miałem ochotę złapac go i nie wypuścić. Kaszlnąłem na samą myśl.
- Ja... z kim miałem palić? Sam to sam i tak to nie trwa długo. -machnąłem ręką i zgasiłem papierosa w koszu.
- Mam już dość... -wydukał i przetarł lekko oczy.
- Jeszcze trochę i będziemy wolni.
- To zabrzmiało, jakbyśmy byli jakimiś zbiegami. Poza tym jeszcze impreza po tym.
- Ciągłe picie, co? -zaśmiałem się i ścisnąłem dłoń na nadgarstku.
- Nie takie ciągłe, nie mógłbym.
Nie? Ja muszę. Przymrużyłem oczy i  mimowolnie moja głowa opadła na rękę chłopaka  oparłem się lekko o niego. Moje życie katastrofa, sam sobie je spieprzyłem, sam muszę naprawiać. Kiedyś przestanę imprezować, zbierać kasę przez ciało.. zmęczę się tym.
- Znowu mnie nie słuchasz, masz swój własny świat czy co?
Śmiech. Mam.
- Wybacz, nie mogę się jakoś skupić ostatnio.
- Zauważyłem.
- Znasz mnie tylko dwa dni. -spojrzałem na niego podkreślając "dwa".
- Wtedy w kafejce, ten stałeś zamyślony.
- Co?
- Kafejka. Paradise. Ty. Przy. Kasie.
Skąd... O, to stąd go kojarzyłem!
- Wracajcie już, zaczynamy! -głos zza drzwi ponaglił nas i zmusił do zakończenia rozmowy.
Po paru minutach sesja ponownie się rozpoczęła. Tym razem Sunny zajęła się modelką. Stali koło siebie. Sulli i Jaejoong. To miało być niewinnie? A teraz.. niebezpiecznie? O. Przerażają mnie coraz to nowsze wymysły fotografa. Co ja mogę? Jestem tylko stylistą. Huh. Jae dobrze wygląda z kobietą. Ciekawe czy ze mną.. Jesteś głupi Lee Do Hyeong. Głupi. Dwa dni.
- Dziękuję wszystkim za ciężką pracę!  Zapraszamy dzisiaj do klubu, ustaliliśmy, że za dwie godziny spotykamy się pod wejściem do niego. Wiem, że macie swoje prywatne sprawy, załatwcie i zapraszamy. Mamy zarezerwowanych mnóstwo miejsc, więc przyjdźcie wszyscy!
Ukłon. Zebrałem swoje rzeczy i przejrzałem się w lustrze. Zacząłem poprawiać fryzurę i naciągnąłem policzki do dołu przyglądając się sińcom pod oczami. Potwór.
- Chcesz przyjść dzisiaj na imprezę czy pójdziesz się położyć? - spojrzałem kątem oka i wychyliłem się lekko. Menadżerka Sulli, tej modelki.
- Widzę się chyba sam na sam później z Jae, wpadnę, może być zabawnie. -powiedziała cicho i wyszła z przebieralni. Spojrzała się na mnie i uśmiechnęła się krzywo. Odgryzłem się  tym samym. Skoro nie cieszy się na mój widok, ja na jej tym bardziej. Nie muszę ze wszystkimi stąd utrzymywać dobrych kontaktów. Włożyłem płaszczyk i wyszedłem przed budynek.
- Na kogo czekasz, Książe? -spojrzałem na chłopaka i uśmiechnąłem się promiennie.
- Sulli.. -no i uśmiech zszedł. Westchnąłem cicho. Wyglądał, jakby czekał godzinę na dziewczynę, która zapomniała o randce.
- Ah.. idę, pa. -ściśnięcie mojego ramienia i odwrócenie mnie. Nie panowałem nad tym. Odchyliłem lekko głowę w bok i spojrzałem w czekoladowe oczy bruneta.
- Gdzie?
- Do domu?
- Po co? -dociekał.
- Bo tam.. zazwyczaj egzystuję? -warknąłem i zepchnąłem jego dłoń z mojego barku.
- Będziesz dzisiaj?
- Hm.. Tak. Słyszałem, że wcześniej wychodzić.
- Ja? Niby czemu?
- Nie wiem, przekonasz się. -patrzył się na mnie w tym momencie, jakbym mu zabił matkę czy co gorsza zjadł jego kanapkę z ulubionym dżemem. Wypuściłem ciężko powietrze i zrezygnowałem z kontaktu wzrokowego.
- Jaejoong! -pisk dziewczyny podrażnił moje uszy. Jestem nim zbytnio zmęczony, całą sesję coś mówiła. Do niego. Miałem dość.
- Zmywam się, do później. -machnąłem ręką i uciekłem. Nie chciałem widzieć tej jakże romantycznej scenki. Porzygałbym się chyba.  Nie wiem czemu nie doprowadzałem myśli o.. Ugh. Przejechałem opuszkami po wargach i zatrzymałem się na chwilę. Pocałunek?

<3

3 komentarze:

  1. Krisusie, uwielbiam te opowiadanie! Na początku myślałam, że Do hyeong będzie z Dino, ale teraz chcę go widzieć z Jae ^o^ Tylko... Tyle przekleńst? Musi być aż tyle? Trochę to razi ;> I jest trochę błędów takich jak akapity, interpunkcja i w opisie pokoju pomyliłaś chyba strony XD ale to dobra tam, małe błędyy~ i mam nadzieję, że będziesz częściej wstawiać nowe rozdziały, bo tak długo... nieee ToT

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ze jest duzo przeklenstw, ale od razu mowie, ze z czasem to maleje.
      Bledy beda zawsze, a z komorki trudno mi je poprawic. Przepraszam.
      Co do fabuly, to.. Nie zdradze. ;3
      I postaram sie wstawiac czesciej, jednakze Nie mam internetu, Worcester niczego nie obiecuje~
      I dziekuje <3 -Karo

      Usuń
  2. Sorki, Sorki, Sorki!
    Nie miałam internetu w telefonie i nie mogłam codziennie sprawdzać czy jest coś nowego.
    Ale dzisiaj patrzę i jest*-* To Chyba jakiś mój dobry dzień, bo dużo osób sprawia, że się uśmiecham i ty też. Niee...ty mnie rozbawiłaś tekstami z tego rozdziału^^ Cuuuudo <3
    Było kilka błędów ale Chyba nie dużo, a nawet jak były to uwagi nie zwracałam.xD
    Kocham to opowiadanie i chociaż to początek to muszę powiedzieć, że jest coraz lepsze i ciekawsze^^
    Ok, życzę weny, chęci i niecierpliwie czekam na ciąg dalszy wydarzeń ;D

    OdpowiedzUsuń